Domowe serum do twarzy z witaminą C

IMG_9449Mniej więcej od 2-3 lat, raz na kwartał, sporządzam sama serum do twarzy z witaminą C ze składników, które są łatwo dostępne w aptekach. Serum jest rewelacyjne – nie tylko ze względu na to, że wygładza, rozjaśnia skórę, ale również pozbawione jest niechcianych dodatkowych środków konserwujących (które w zasadzie również można nabyć w wielu sklepach, aczkolwiek raczej staram się ich wystrzegać, kiedy tylko mogę).

IMG_9448

IMG_9454 IMG_9451POTRZEBNE SKŁADNIKI:

– 100% kwas askorbinowy w pudrze – skrystalizowana witamina C – 1/4 małej łyżeczki (około 1 gram)

– 100%  gliceryna –  5 ml – 1 mała łyżeczka

– woda destylowana do 100% (demineralizowana) – 5 ml – 1 mała łyżeczka

– szklane naczynie

– mała łyżeczka

– szklana mała przyciemniona buteleczka z pipetą (kroplomierzem).

IMG_9455WYKONANIE SERUM:

1) Do szklanego naczynia wlej wodę destylowaną. Dodaj kwas askorbinowy i mieszaj przez około 4-5 minut, albo do momentu, kiedy proszek całkowicie się rozpuści

2) Upewnij się, że cały proszek jest rozpuszczony.

3) Do mikstury dodaj glicerynę, po czym mieszaj.

4)  Kiedy wszelkie składniki są dokładnie wymieszane, można serum przelać do ciemnej szklanej buteleczki. Buteleczkę szczelnie zakręcić.

 

IMG_9457SPOSÓB PRZECHOWYWANIA SERUM:

Serum należy przechowywać w zaciemnionym, suchym, chłodnym pomieszczeniu .

Pamiętajmy, że witamina C nie lubi światła!

 

IMG_9456SPOSÓB UŻYCIA SERUM Z WITAMINĄ C:

Po umyciu twarz należy przetrzeć tonikiem, po czym kroplomierzem nałożyć kilka kropel na poszczególne części twarzy. Delikatnie wklepać.

 

IMG_9447WSKAZÓWKI:

* Przed każdym użyciem dobrze jest serum delikatnie wstrząsnąć, z uwagi na to, że kwas askorbinowy może się w małym stopniu skrystalizować.

* Najwygodniej nakładanie serum jest zacząć od nakładania go pod oczami, by zminimalizować ryzyko przedostania się kosmetyku do oczu.

 

 

 

Plażowe refleksje

Plażowanie nad oceanem. Czysta przyjemność!
Plażowanie nad oceanem.
Czysta przyjemność!

Uwielbiam plażować. Uwielbiam słuchać szumu fal, mew wysoko lub i niżej fruwających nad głową. Także i dziś wybrałam się na plażę, nad ocean.

Tak jak zawsze, mew było wokół nie mało. Nie tylko fruwały nisko nad głową, ale nie bały się też nawet przysiadać na piasku nieopodal ludzi. Pokusa, by dostać jakiś smaczny kęsek, z pewnością przezwyciężała strach przed wszystkim innym.

Czasem miałam wrażenie, że niektóre z tych odważnych ptaków pozowały – na zawołanie.

Mewa - czyżby pozowała do zdjęcia?
Mewa – czyżby pozowała do zdjęcia?

 

Żeby było jeszcze ciekawiej – także i ważka z przepięknymi, niemalże transparentnymi skrzydełkami, lubiła przysiadać na rozgrzanym od słońca piasku i chyba obserwować tych, którzy korzystali z cudownych promieni słońca, opalając się oczywiście. Nie sądzę, że wielu z plażowiczów zwróciło uwagę na tą właśnie odważną ważkę:

Ważka - czyżby polubiła słońce, jak reszta plażowiczów?
Ważka – czyżby polubiła słońce, jak reszta plażowiczów?

 

Nie było by nic dziwnego z całego dzisiejszego plażowania, gdyby nie fakt, że nieopodal mnie rozłożyć się zdecydowała ze swoim krzesełkiem plażowym Pani w wieku średnim. Bo cóż niby dziwnego miałoby wynikać z tego faktu?

Otóż Owa Pani była nieco dziwna. Zachowanie Jej było nieco dziwne. I nie dlatego, że jestem bacznym obserwatorem na plaży (przecież jeżdżę tam,  by się zrelaksować!), a dlatego, że Owa Pani lubiła podejść i zagadać – a że niby podoba się Jej sposób rozłożenia kocy na piasku (tak w rzeczywistości – czy kiedykolwiek przyszło Wam do głowy rozmyślać nad tym, jak ktoś przypadkowy ułożył swoje koce na plaży?), innym razem z nieco zmienionym komentarzem.

W związku z powyższym, Owa Pani przykuła bardziej moją uwagę. A z minuty na minutę zaczynałam się coraz bardziej interesować tym, co robi Pani siedząca na krześle plażowym. Problem też i w tym, że Pani nie potrafiła przysiąść na krześle na dłużej aniżeli na około 3-4 minuty. Nie potrafiła też przeczytać nawet połowy artykułu w gazecie, którą wyciągnęła w pośpiechu z torebki. Nie potrafiła też Owa Pani po schowaniu gazety do torebki foliowej skupić się na książce, którą też wyciągnęła ekspresowo. Książkę – zdawać się było tylko przyłożyła do oczu. Nie wydaje mi się, że nawet jedną stronę przeczytać zdołała. Schowała ją również, po czym wyciągnęła komórkę, wstała, truchtem pomaszerowała w stronę wody, odwracając się kilkakrotnie w kierunku Jej krzesła. Oczywiście po krótkiej chwili wróciła i takich wycieczek kilka Sobie urządziła – ąż do momentu, kiedy zdecydowała się spakować krzesełko plażowe i pójść dalej.

Owa Pani zniknęła z horyzontu, ale myśli i refleksje o Niej pozostały.

Czas wygrzać się!

 

Pozostała też w głowie i mewa, i ważka. I słońce gorące, które dodało mi nowej energii. I fale oceanu, które rozbryzgiwały się często jedna o drugą.  Bezwarunkowo.  Mimowolnie.

 

A Wy – jakie macie wspomnienia z plaży?

 

em